W cywilizowanych krajach nie zdarzyło się, żeby w katastrofie lotniczej zginął prezydent. W cywilizowanych krajach nie zdarzyłoby się zapewne, by zginął kwiat lotnictwa, jak to się stało w 2008 r. podczas katastrofy samolotu CASA w Mirosławcu, gdzie zginęło 20 osób. Wydawało się, że będzie to wstrząs, ale nie był.

Katastrofa smoleńska jest wykorzystywana do gier politycznych, wmawia się ludziom, że to był zamach, ale przez te pięć lat nieudolności prokuratury można zwątpić w działanie państwa.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej