Miało jeden cel: ochronić legendę Lecha Kaczyńskiego, uratować dobre imię brata, stworzyć mit wspaniałego prezydenta, który poległ zabity przez Władimira Putina.

Platformę Obywatelską, Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego należy atakować tylko za rzekomy spisek z Putinem. Kaczyński wiedział i wie także dziś, że rozliczanie rządu za nieudolność i za brak przestrzegania procedur to droga, która z jego punktu widzenia prowadzi na manowce.

Przez chwilę PiS przypuścił szarżę na ówczesnego szefa MON Bogdana Klicha jako człowieka, który miał pod swoją pieczą pilotów Tu-154.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej