Podejmując inicjatywę "Świecka szkoła" i przygotowując projekt ustawy, pod którą obecnie zbieramy podpisy, uwzględniliśmy to, że w obecnych uwarunkowaniach prawnych bez zmiany konstytucji i wypowiedzenia konkordatu nie ma realnej możliwości wyprowadzenia religii ze szkół. Nie ma również takiej woli społecznej, żeby dzieci, szczególnie te młodsze, miały katechizację poza terenem szkoły. Jednak jeśli nawet ok. 51 proc. społeczeństwa chce lekcji religii w szkołach, to aż 62 proc. Polaków (wg najnowszego sondażu "Newsweeka") nie chce opłacania katechetów z ich podatków.

Dodatkowo, gdy rozpoczęliśmy zbieranie podpisów, to z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że równie chętnie podpisują się osoby niewierzące, mające problem, co zrobić z dzieckiem w czasie lekcji religii, jak i osoby głęboko wierzące, które uważają, że obecny stan nie sprzyja katechizacji kolejnych pokoleń Polaków, a w szczególności szkodzi ich dzieciom. Ludzie ci, sami chodzący kiedyś na religię do kościołów, uważają, że atmosfera tamtych lekcji, bez przymusu, bez ocen wliczanych do średniej i bez udziału osób, które nie czują potrzeby kontaktu z Bogiem, była znacznie lepsza.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej