Wraz z utworzeniem koalicji przeciwko hutyjskim rebeliantom w Jemenie, obejmującej państwa od Maroka po Pakistan, konflikty afrykańskie, bliskowschodnie i środkowowschodnie zyskały terytorialną ciągłość. Należy do nich dołączyć zamrożone i gorące konflikty zbrojne na przyległym terytorium postsowieckim i uwzględnić fakt, że w niektórych konfliktach uczestniczą też czołowe państwa Unii i sama UE. Okazuje się wówczas, że na trzech kontynentach Starego Świata na północ od równika, na południe od granicy Rosji i na zachód od granicy Birmy niemal wszystkie państwa mają na swym terytorium gorące lub zamrożone konflikty albo uczestniczą w takich poza swymi granicami.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej