Bo jak inaczej tłumaczyć pomysł, który firmuje przewodniczący SLD Leszek Miller, wypłaty odszkodowań poszkodowanym przez plan Balcerowicza. Jak wytłumaczyć, że poważny europejski polityk, który wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej, nagle podpisuje się pod czymś takim? Jeśli nie utratą rozumu, to czym? Przecież Leszek Miller musi rozumieć, że taki pomysł to przykład cynicznego populizmu obliczonego na łatwowierność ludzi. Nikt go nigdy nie zrealizuje, ale przecież zgodnie z hasłem, że "ciemny lud to kupi", można ludziom obiecywać wszystko. Rozumiem, że jego młodzi podopieczni i działacze starają się wyróżnić, choć - jak wiadomo - ze znajomością historii u nich krucho - ale on?!

Przez lata to Andrzej Lepper miał monopol na mówienie, że Balcerowicz musi odejść. Złośliwie można przypomnieć, że Leszek Miller kiedyś startował z list wyborczych Samoobrony, więc teraz postanowił realizować polityczny testament Leppera. Ale przecież od kogoś, kto chce stanąć na czele nowoczesnej lewicy, wymagałoby się więcej powagi i przede wszystkim rozsądku. Także elementarnej uczciwości wobec ludzi, którzy mogą mieć nadzieję, że coś dostaną. A nie dostaną niczego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej