Marcin K., w dzieciństwie molestowany przez księdza, wycofał cywilny pozew przeciwko diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i zawarł z nią ugodę. Kuria zapłaci mu - według nieoficjalnych informacji - 150 tys. zł (Marcin K. domagał się 200 tys.).

To precedens. Jeszcze nigdy żadna kuria czy parafia nie zapłaciła odszkodowania za przestępstwa molestowania seksualnego. W dodatku Episkopat zarzekał się, że nigdy do tego nie dojdzie. Niedawno abp Józef Michalik pytania dziennikarzy o odszkodowania dla ofiar księży pedofilów zbywał krótko: "Odsyłamy do winowajcy".

Przecież często bywało, że biskupi bronili podejrzewanych księży, odkładali na "kiedyś" weryfikowanie zarzutów o molestowanie lub po prostu je ignorowali w imię źle rozumianej solidarności czy troski o dobre imię Kościoła. Obok grzechu pedofilii rodził się drugi, nie mniej ciężki - grzech zaniedbania.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej