Pierwszy raz o Olimpiadzie Matematycznej Gimnazjalistów pisałam jesienią zeszłego roku, gdy konkurs stanął pod sporym znakiem zapytania. Skończyły się unijne pieniądze, a Ministerstwo Edukacji Narodowej jakoś nie paliło się, by wesprzeć kolejną edycję konkursu.

To wtedy zobaczyłam gimnazjalistów zsolidaryzowanych wokół idei znacznie większej i poważniejsze niż np. organizacja w Polsce koncertu zespołu One Direction (kiedyś hashtagiem na ten temat nastolatki zasypały Twittera). To właśnie nastoletni uczestnicy olimpiady, wykorzystując tę demokrację, którą znają najlepiej - czyli siłę mediów społecznościowych - zawalczyli o swój konkurs. Pisali do ministerstwa, pisali do jego szefowej, pisali do nas, dziennikarzy, by przekonać dorosłych, że...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej