"Słusznie jest złożyć kwiaty Borysowi Niemcowowi. Ale ważniejsze, by wytłumaczyć, dlaczego się to robi. Putinowi nie można wybaczać wszystkiego w imię spokojnego życia. Londyn, Berlin i Paryż też mają poważne związki gospodarcze z Rosją. Ale nie wahały się powiedzieć Kremlowi tego, co trzeba wobec agresji" - napisał publicysta Beppe Severgnini przed wczorajszą wizytą premiera Mattea Renziego w Moskwie. Jeśli w Rzymie francuskie deklaracje uchodzą za wzór stanowczości wobec Kremla, to łatwo zrozumieć, dlaczego Putin widzi we Włoszech miękkie podbrzusze Unii.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej