Polski nie ma przy stole rozmów w sprawie Ukrainy, co pokazuje, jak słaba jest nasza pozycja w UE pod rządami PO i Bronisława Komorowskiego" - tak twierdzą SLD i PiS. Jako alternatywę przywołują politykę Aleksandra Kwaśniewskiego podczas pomarańczowej rewolucji i Lecha Kaczyńskiego z czasu wojny rosyjsko-gruzińskiej. Dziś nie widać spektakularnych działań, Polski nie było też w Mińsku, gdzie w połowie lutego tzw. czwórka normandzka (Niemcy, Francja, Ukraina i Rosja) uzgadniała zawieszenie broni w Donbasie.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej