Pochodzącą z Iranu Atai doceniono za materiały z wojny na Ukrainie. Dziennikarka nie bała się pracować na linii frontu, także pod ostrzałem. Dlaczego jednak wśród najważniejszych osób niemieckich mediów mówiła o dziennikarskim strachu? Przecież Niemcy to nie Meksyk, wydawałoby się, że na dziennikarza nikt nie odważy się tu podnieść ręki.

Atai nie histeryzuje. Jeden z niemieckich ekspertów od Rosji przez kilka miesięcy chodził z policyjną ochroną. Służby specjalne poważnie się obawiały, że za krytyczne publikacje o Putinie spotka go coś złego.
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej