Jakoś tak się złożyło, że chyba nigdy nie rozmawialiśmy z nim o tym, jak nasze kraje powinny się traktować nawzajem. Jaką drogą - swoją własną, patriotycznie przaśną i imperialną, czy też europejską - powinna iść Rosja ku swej przyszłości. Bo w jego przypadku wszystko było jasne.

Takie gadki ucinał ironiczną uwagą o tych rodakach, którzy dziś próbują wynaleźć "rosyjski rower", ponadto "na kwadratowych kołach".

W swojej błyskotliwej karierze politycznej bardzo wcześnie wszedł na ścieżkę polską.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej