Tak rosyjskie służby historyczne zamierzają odpowiedzieć na słowa ministra Grzegorza Schetyny o udziale Ukraińców w wyzwoleniu Auschwitz i na propozycję prezydenta Bronisława Komorowskiego, by 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej uczcić na Westerplatte.

Prof. Andriej Artizow, szef rosyjskich archiwów i przewodniczący Rady Centrum Polsko--Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, w wywiadzie dla rządowej "Rossijskiej Gaziety" (25 lutego) tak powiedział o żołnierzach polskiego podziemia: "występowali jako wspólnicy nazistów i przeszkadzali w rozgromieniu faszystowskich Niemiec"; czerwonoarmistom "wykłuwano oczy i rozpruwano brzuchy"; "tak zwana polska ? samoobrona ?napadała na nasze lazarety, mordowała pielęgniarki, lekarzy i żołnierzy udających się na urlop po wyleczeniu ran".

Statystyki sowieckie podają, że od kul i bagnetów "akowców i innych band" zginęło 700 żołnierzy Armii Czerwonej (do końca 1945 r. na całym obszarze II RP), lecz to dane - dodał - niepełne, bo badania dopiero się zaczynają. W przygotowaniu jest wielotomowa edycja źródeł. "Wojna ? pamięci historycznej ?to nie nasz wybór, nie my ją rozpoczęliśmy" - podsumował Artizow.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej