Na sobotniej konwencji w Warszawie Andrzej Duda podpisał umowę ze społeczeństwem. W dziesięciu punktach obiecał m.in., że będzie prezydentem aktywnym, służącym Polakom, korzystającym z inicjatywy ustawodawczej, czczącym politykę historyczną, troszczącym się o nasze bezpieczeństwo.

To tylko ogólne hasła, które kandydat PiS rozwijał przez prawie dwie godziny. Bez kartki, tylko z mikrofonem w ręku, by uniknąć złośliwości o czytanie z promptera, przedstawiał swoją wizję Polski wspartej na czterech filarach: rodzina, praca, bezpieczeństwo, dialog.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej