W ubiegłym tygodniu "Wprost" zrzucił na Durczoka i jego stację bombę atomową. Szef "Faktów", flagowej audycji TVN, został oskarżony o ekscesy seksualne, zażywanie narkotyków, molestowanie i mobbing. Erotyczne gadżety i ślady kokainy, które znajdowały się w mieszkaniu jego znajomej, reporterzy zakwalifikowali jako własność Durczoka, a on sam miał "uciekać z mieszkania przed policją"...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.