Potem na konferencji w Sejmie mówił o klęsce polskiej polityki zagranicznej na Wschodzie oraz o konieczności wyjścia z głównego nurtu polityki Unii Europejskiej. Pech chciał, że następnego dnia przyjechał do Warszawy główny przedstawiciel "osobnego nurtu" - bratający się z Putinem węgierski premier Viktor Orbán.

Kiedy jednak kandydat na prezydenta Andrzej Duda w sobotę w Instytucie Wolności po raz pierwszy ujawnił swoją wizję polityki zagranicznej, wprowadził obserwatorów w konfuzję.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej