Rachunek dla Ukrainy za ustępstwa Moskwy jest słony. Kijów, odstępując od żądania przywrócenia kontroli nad granicą z Rosją, zrezygnował z części suwerenności. Ukraińscy pogranicznicy i celnicy mają wrócić na granicę, ale dopiero wtedy, gdy dogadają się z separatystami, co zapewne się nie uda. Brama, przez którą z Rosji na Ukrainę płynęli najemnicy i broń, pozostaje szeroko otwarta.

Rosja wymogła na Ukraińcach, by wzięli rebeliantów na utrzymanie i wznowili wypłacanie pensji, rent i emerytur na okupowanych przez nich terenach.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej