Szef SLD i były premier RP Leszek Miller powiedział polskiej publiczności za pośrednictwem programu "Kropka nad i" Moniki Olejnik, co następuje:

* Ukraińcom nie warto pomagać, bo oligarchowie wszystko rozkradną.

* Zajęcie Krymu, Doniecka i Ługańska przez Rosję to nic takiego, bo to niewielki skrawek Ukrainy, która jest duża.

* To nic takiego także dlatego, bo wiadomo, że tam ludność mówi po rosyjsku.

* To nic takiego, bo każde państwo może zająć zbrojnie inne państwo, a problem tylko w tym, czy tę zdobycz przetrawi, czy się udławi.

* Na wschodzie Ukrainy giną cywile po obu stronach frontu, więc obie strony są winne, że zabijają.

* Polska to nie Ukraina, jest bezpieczna, bo do Polski pretensje terytorialne ma nie Rosja, lecz ukraińscy nacjonaliści.

Kiedy Monikę Olejnik coraz bardziej zatykało, że były premier polskiego rządu usprawiedliwia zbrojną inwazję, a być może i rozbiór Ukrainy, Leszek Miller się nieco zreflektował i powiedział, że nie należy zmieniać jednostronnie granic, i życzył powodzenia Angeli Merkel i Francois Hollande'owi w Mińsku.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej