Są jeszcze kłamstwa histeryczne i fantazyjne. Oba niegroźne dla rzeczywistości, nie zniekształcają jej ani nie tworzą. Mają się do niej nijak.

Kłamstwo histeryczne występuje u niektórych dzieci, które nie odrobiwszy lekcji, mówią np., że nie mogły, bo "zostały porwane przez UFO". Niektórych posłów w czasie debaty nad konwencją o zwalczaniu przemocy też porwało UFO. Nie kłamali, nie dawali się ponieść przez język. Oni histeryzowali. Unosili się nad salą jak prawdziwe freudowskie histeryczki, tracąc kontakt z jakąkolwiek rzeczywistością. Oprócz jednej: rzeczywistości urny wyborczej. Czy się opłaciło? Wybory pokażą.

Na jeszcze wyższy poziom histerycznego fantazjowania wznieśli się niektórzy hierarchowie Kościoła katolickiego. Jeśli chodzi o posłów, to mam dla nich dozę tolerancji, wielu nie ma pracy poza parlamentem. Muszą robić wszystko, by posadę w Sejmie utrzymać. Hierarchowie nie muszą, mają pracę dożywotnio. Dlaczego więc to robią? Skąd tyle histerii, fałszów, chorej fantazji wokół konwencji antyprzemocowej? To przykre zwłaszcza dla tych, którzy pamiętają czasy, gdy Kościół był opoką wolności, rozsądku i debaty, a księża byli ludźmi wykształconymi i otwartymi.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej