Po pierwsze, terroryści byli Francuzami. Urodzili się i dorastali w naszym kraju. Chodzili do takiej samej szkoły co wszyscy moi rodacy, wpajano im te same wartości, których Francja uczy wszystkie swoje dzieci. Niewątpliwie uczyli się "Marsylianki", poznali postacie luminarzy Oświecenia, uczyli się o prawach człowieka. Krótko mówiąc, oddani swej misji nauczyciele starali się wychować ich na dobrych obywateli. A jednak zamachów dokonano w imię nienawiści do Francji. Wydarzenia te są więc przede wszystkim klęską naszego systemu integracji.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej