Już wiosną zeszłego roku, tuż po anszlusie Krymu, rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu oświadczył, że "potencjał nuklearny Rosji jest w stanie ciągłego pogotowia". Kilka dni temu, zapowiadając, że Rosja nie "pozwoli, by inni mieli nad nią przewagę militarną", mówił o "podniesieniu jakości sił jądrowych". W międzyczasie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow sugerował, że Rosja może rozmieścić broń jądrową na anektowanym Krymie.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej