Ale efektem chyba świadomego podziału ról jest łagodzący ton Tsiprasa, który wygłaszanie prowokacyjnych tez pozostawił Warufakisowi. Tsipras przekonywał w Brukseli, że chce tylko "korekty", a nie wywrócenia reguł dyscypliny budżetowej w UE. Natomiast Warufakis w Berlinie porównał Grecję do Republiki Weimarskiej, a zapaść społeczną wywołaną przez austerity do zamętu, który utorował drogę nazistom.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej