"Wyborcza" zapytała prof. Czapińskiego, czy szczątkowy program, który trzy tygodnie temu przedstawiła Magdalena Ogórek, kandydatka Sojuszu na prezydenta Polski, może skusić lewicowego wyborcę, czy jest raczej adresowany dla liberałów? Chce ona m.in. obniżać podatki przedsiębiorcom, nie karać młodych ludzi za wykroczenia gospodarcze, zwiększyć wydatki na służby specjalne, stworzyć gwardię narodową oraz napisać od nowa polskie prawo.

- Pomysł niekarania za wykroczenia kłóci się z takim lewicowym poczuciem, że sprawiedliwości musi się stać zadość. Odbędzie się przecież kosztem tych uczciwie płacących podatki, którym nikt niczego nie odpuści - mówi prof. Czapiński. Za to - jego zdaniem - postulaty gospodarcze skierowane są do wyborców Platformy.

- SLD chce odzyskać wyborców z klasy średniej. Widać w tych propozycjach rękę Leszka Millera. On idzie tym samym tropem, którym szedł, gdy SLD rządziło. Proponował przecież nawet podatek liniowy i obniżył CIT - mówi. Przypomina, że już w "Diagnozie społecznej" z 2012 i 2013 r. zwracał uwagę na podobieństwo elektoratów PO i SLD: - Są bardzo zbliżone, mają wiele cech wspólnych. Wielu wyborców Sojuszu odpłynęło do Platformy, teraz program kandydatki ma ponownie przyciągnąć ich do SLD.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej