Po wypuszczeniu na wolność trzech podejrzanych o udział w porwaniu i zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary jasno widać, że śledczy są bezsilni wobec nacisków wywieranych na świadków przez tych, którzy boją się ich zeznań. Sprawcy, którzy jeszcze niedawno bali się, że po latach poniosą odpowiedzialność za tę bezprecedensową zbrodnię, dziś śpią spokojniej.

Rozłażą się też inne śledztwa. Od dawna nie słychać nic o postępach w aferze podsłuchowej. W czerwcu 2014 r. upublicznienie nagrań rozmów najważniejszych polityków wstrząsnęło państwem, doprowadzając do potężnego kryzysu politycznego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej