Tyle że sankcje chyba nie wystarczą. Wraz z niskimi cenami ropy już teraz mocno uderzają w Rosję, a jednak nie skłoniły jej do uczciwych rozmów o końcu wojny. Masowy ostrzał Mariupola zaczął się tuż po "pożytecznym spotkaniu" szefów dyplomacji Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec w Berlinie. Putin nie wycofuje żołnierzy z Donbasu - wedle Kijowa jest ich tam 9 tys. I nie zamierza przywrócić granicy między Rosją a Ukrainą, bo ucięłoby to przerzut broni dla rebeliantów. A to kluczowe punkty ustalonego w Mińsku rozejmu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej