Po co minister kultury rozporządzeniem zarządził archiwizację głosów nieważnych oddanych w wyborach do sejmiku, które zgodnie z wolą ustawodawcy miały być zniszczone, skoro dwa miesiące po wyborach nadal nie wiemy, kto miałby to zbadać? Może PKW? Jej szef sędzia Trybunału Konstytucyjnego Wojciech Hermeliński (we wczorajszej rozmowie z Ewą Siedlecką w "Wyborczej") nie jest jednak pewny, kto mógłby zająć się sprawą. Zastanawia się nawet, czy PKW ma takie uprawnienia.

Pewnie więc nie dowiemy się, czy wyborcę zmyliła tzw. książeczka i stawiał krzyżyk na każdej karcie, czy też głos nieważny był jego świadomym sprzeciwem. Prezydentowi taka pewność jest niepotrzebna. Wystarczyło podejrzenie, że zawiniła wyborcza "książeczka", by zaproponował powrót do wyborczego porządku sprzed 2011 r., czyli drukowania płacht zamiast "książeczek". Niewidomi stracą możliwość głosowania za pomocą nakładki w alfabecie Braille'a, co miało im gwarantować realizację konstytucyjnej zasady bezpośredniości. Niestety, prezydent nie zaproponował nic w zamian.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej