- Nie to, że nauczyłem się uprawiać politykę, stałem się biegły w jej technologii, ale że zmieniłem życie tych dzieciaków biegających dziś do szkoły, że jakoś tam zmieniłem świat - rozmarza się Hofman. I tłumaczy, że "facet musi mieć wpływ na świat, który go otacza. Im ten świat jest większy, im wpływ potężniejszy, tym większa satysfakcja". Ja bym powiedziała, że potrzeba wpływania na otaczający świat jest bliska także kobietom, ale co tam, rozumiem, że Hofman jako egocentryk przyzwyczajony jest, by zawsze mówić o sobie.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej