Ksiądz Lemański przegrywa w Watykanie wszystkie swoje sprawy. Zakaz występowania w mediach i odprawiania mszy w Jasienicy są już prawomocne. Dwie kolejne sprawy: odwołanie z urzędu proboszcza w Jasienicy i najważniejsza - kara suspensy - są ciągle w toku. Lemański dostał wczoraj odpowiedź w tej ostatniej sprawie. Watykańska kongregacja ds. duchowieństwa podtrzymała decyzję abp. Hosera i stwierdziła, że słusznie zawiesił niepokornego proboszcza. Posłuchajmy triumfalnych komentarzy.

"Mam nadzieję, że ks. Lemański weźmie pod uwagę autorytet papieża" (rzecznik arcybiskupa), "Roma locuta, causa finita" (szef KAI). I szereg przypomnień, że ksiądz Lemański nie może od teraz nosić stroju duchownego ani odprawiać mszy. To, po pierwsze, nieprawda, po drugie zaś, próba wywarcia presji.

Lemański ma jeszcze 60 dni na napisanie odwołania do Trybunału Sygnatury Apostolskiej. A gdyby ta też odrzuciła jego rekurs, może jeszcze się odwołać do Kongresu Sygnatury, jeśli uzbiera pieniądze. Oznacza to, że wyrok w jego sprawie jest nieprawomocny. Że ma jeszcze możliwości prawne. Póki się odwołuje, może chodzić w sutannie i odprawiać mszę.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej