Zamordowani rysownicy od dekad uosabiali dezynwolturę i wolność. Ruchami kredki obdzierali ze skóry polityków i bogaczy, papieża i brytyjską królową, imbecyli, fanatyków wszelkiej maści, i od jakiegoś czasu brodatych islamistów, którzy im regularnie wysyłali pogróżki.

- To trudne być kochanym przez durni - lamentował Mahomet, zakrywając twarz dłońmi na jednym z najsłynniejszych rysunków Cabu. Powstał w lutym 2006 r. gdy tygodnik zdecydował, by opublikować rysunki duńskiego dziennika "Jyllands Posten", który obłożono fatwą.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej