To był atak na serce naszej francuskiej tożsamości narodowej. "Charlie Hebdo" symbolizuje wolność, poczucie humoru i odwagę, by być niepoważnym, prowokować, przekraczać granice poprawności politycznej. To pismo było naszym narodowym skarbem.

"Charlie Hebdo" nie było stworzone dla masowego odbiorcy - redakcja była mała, a nakład ograniczony. Mimo to pismo było słynne w całym kraju. Jego dziennikarze i rysownicy nie bali się niczego. Poruszali tematy, których unikały inne redakcje. Ten antykonformizm przyciągał do tygodnika ludzi ze wszystkich klas społecznych.

Charb, karykaturzysta i dyrektor wydawniczy, kilka lat temu mówił, że woli umrzeć, stojąc, niż żyć na kolanach. Te słowa, pokazujące ducha "Charlie Hebdo", powtarza dziś cała Francja.

Nieprzypadkowo to właśnie "Charlie Hebdo" opublikowało karykatury Mahometa - w taki właśnie sposób redakcja rozumiała wolność słowa i myśli. Nie przypadkiem też stała się celem ataku terrorystów. Jeden z nich, wsiadając po masakrze do samochodu, krzyczał: "Zabiliśmy ?Charlie Hebdo ?". Dziś Francuzi odpowiadają, że mimo tej tragedii "Charlie Hebdo" wciąż żyje. Wszędzie we Francji ludzie wychodzą na ulice i krzyczą: "Je suis Charlie!" (Jestem Charlie!).
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej