Dla kogoś, kto z matematyką miał styczność ostatni raz w liceum, co może być fascynujące w opowieści o matematykach? Nawet tak wybitnych. Nie mówiąc już o strachu przed światem całek i równań. A jednak.

Pewnie oddałabym tacie książkę bez czytania, gdyby nie piętrzące się problemy. W Krakowie książki kupuje się w dwóch księgarniach na Rynku. W pierwszej, w Matrasie - gdzie zaprzyjaźniony personel doradza - książki nie było. Trudno było jednak zignorować błysk w oku księgarza, który opowiadał, jak to wykupiono ją na pniu. Naprawdę? Ale może w Pałacu Spiskim - druga księgarnia na Rynku - jeszcze mają. Bo wczoraj mieli.

W Pałacu Spiskim pani rozkłada ręce. Wszystkie wykupiono błyskawicznie. To zaczęło być intrygujące. Książka o matematykach rozchodzi się na pniu...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej