W sporze rząd PO-PSL i minister zdrowia Bartosz Arłukowicz kontra Porozumienie Zielonogórskie pozytywnych bohaterów nie ma. To Ewa Kopacz, Donald Tusk i PO wyhodowali wspólnie "potwora" - jak to ujął Ludwik Dorn - w postaci Porozumienia Zielonogórskiego. To Platforma w 2007 r. sprzymierzyła się z tą grupą lekarzy, aby pognębić rząd Jarosława Kaczyńskiego.

PO zakładała, że wyborca pamięć ma krótką: dziś wspieramy populistyczne hasła i interesy różnych lobby, bo jesteśmy w opozycji, a jak będziemy u władzy, to się zobaczy. PiS pod tym względem jest taki sam jak Platforma.

Ale nie można ciągle powtarzać, że jeśli rząd krytykuje jakąś grupę zawodową i jej wygórowane żądania, to znaczy, że "szczuje" . Żakowski mówi, że jest potrzebny kompromis, a nie twarde stanowisko.

Tymczasem dziś przedstawiciele innego związku lekarskiego - OZZL oraz Wielkopolskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia zagrozili strajkiem w ramach solidarności z zielonogórskimi kolegami.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej