Prezydent przeszedł w swym życiu interesującą zoologiczną ewolucję, wcielając się na oczach otaczających go ludzi w coraz to nowe zwierzę.

Kiedy był szarym oficerem KGB w Dreźnie, koledzy dali mu po przyjacielsku przydomek "Krysionok" (Szczurek), najwyraźniej nie doceniając potencjału jego skrywanej wtedy męskiej urody.

Potem, kiedy pracował w administracji Sankt Petersburga, zwano go "Molem".
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej