Słuchając ustnego uzasadnienia do wyroku Trybunału Konstytucyjnego legalizującego ubój rytualny bez żadnych ograniczeń, można odnieść wrażenie, że słucha się nie sędziów z krajów cywilizacji prawa rzymskiego i europejskiego, ale islamskich kadich z Arabii Saudyjskiej. Przeciwko temu przemawia tylko to, że sędzią sprawozdawcą była kobieta i miała czelność wystąpić bez burki.

Duże wrażenie - i bynajmniej nie pozytywne - budzi pośpiech, z jakim zazwyczaj opieszały TK zmierzał do wydania takiego wyroku. Czekał na rozpatrzenie wniosek RPO, który wprost pytał o - wyraźnie przewidziane w konstytucji! - granice wolności swobody praktykowania religii. Ale, co jasno widać z tego orzeczenia, Trybunał od przywołanego zagadnienia uciekał niczym diabeł od święconej wody.

Sędzia Maria Gintowt-Jankowicz tak uzasadniła wyrok: "Konstytucyjna gwarancja wolności religii obejmuje dokonywanie wszelkich czynności, praktyk, obrzędów i rytuałów, które mają charakter religijny. Tym samym konstytucyjna ochrona obejmuje również czynności religijne dalekie od zachowań konwencjonalnych dominujących w danym państwie, w tym także czynności być może niepopularne z punktu widzenia społecznej większości". Liczba prawniczych i logicznych skrótów myślowych w tym jednym paragrafie jest zaskakująca.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej