Przez Radio TOK FM przetoczyła się właśnie gorąca dyskusja o "białych plamach" w cyklu nauki w liceach. Jeden z rodziców zaalarmował, że jego syn już w drugim roku klasy matematyczno-fizycznej nie będzie miał chemii i biologii. Za to aż do matury będzie miał po dwie lekcje religii w tygodniu. Nazywa to ostro: "powrotem do średniowiecza".

"Rodzice mogą interweniować". Czy na pewno?

Minister nauki Lena Kolarska-Bobińska komentowała w radiu: - Jestem zaskoczona, że na takim profilu nie ma więcej takich zajęć, bo większa liczba godzin wydawałaby się czymś naturalnym i zrozumiałym.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej