To, że Sikorski rzeczywiście przejeździł aż tyle kilometrów za sejmowe pieniądze, skoro w tym samym czasie miał rządową limuzynę, trochę kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, no ale nie mam też dowodów na to, aby to podważyć.

Dziwię się prokuratorom, że znów podjęli śledztwo w tej sprawie. Z prostego powodu: żaden poseł nie miał obowiązku dokumentować swoich wydatków na takie podróże. Dziś trzeba się zastanowić, czy posłowie takich dokumentów nie powinni kolekcjonować. Albo też zmienić system - tak by nie prowokował pomyłek czy nierzetelności. Włączmy ryczałt samochodowy do diety posła: niech on sam uznaje, ile z tego wykorzysta na podróże po okręgu. Wyborcy go rozliczą z jego aktywności.

Poza tym rodzi się pytanie, czy prokuratura w tej sprawie będzie konsekwentna. Jeżeli zamierza przetrzepać finanse biura poselskiego Sikorskiego, to powinna to także zrobić w przypadku innych posłów. Okręg posła Jacka Sasina z PiS to obwarzanek warszawski, a poseł w jednym roku wydał maksymalną kwotę ryczałtu. Czy to możliwe? Jeździł po obwarzanku dookoła?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej