Przypominano też ofiary, co było niezwykle przejmujące i wzruszające. Dla mojego pokolenia to bardzo ważna data, przełomowa, będąca z jednej strony przyspieszonym wejściem w dorosłe, publiczne życie, a z drugiej - załamaniem nadziei i odarciem ze złudzeń. Czuliśmy, że przed nami mrok, i to było nawet gorsze od strachu.

Kiedy już przyszła wolność i nastał czas światła, nie zapominaliśmy o tamtych doświadczeniach.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej