Po wyborach samorządowych obudziliśmy się w trochę innym kraju. Okazało się, że oprócz Polski warszawskiej i częstochowsko-toruńskiej jest jeszcze Polska słupska. Prawica udaje, że jej nie widzi. A lewica?

W mniejszych miejscowościach ludzie mają tak wielkie problemy, że częściej martwią się swoją spiżarnią niż cudzą sypialnią. I mamy cud: gdy gej chce miastu pomóc, homofob głosuje na geja. Więcej: widzi w nim człowieka.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej