Cieszę się jak dziecko, że wyszli z domów i w dużej grupie zachowywali się jak ludzie mniej więcej cywilizowani. Chociaż wybór daty był kontrowersyjny. Na tym polega demokracja, że ludzie wyrażają swoje - także niesłuszne - poglądy i robią to również w źle dobranych chwilach. Inni ich oglądają, słuchają, oceniają i proponują swoje racje. Tu zaczyna się droga do dobrego państwa. Czyli obywatelskiego. Do demokracji skoncentrowanej na kontrolowaniu władzy, krytykowaniu jej, zmienianiu na lepszą.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej