Jerzy Zelnik przed sobotnim "Marszem w obronie demokracji i wolności mediów" odczytał deklarację ideową, w której stwierdził, że "nieliczne media i dziennikarze niezależni są coraz częściej jawnie prześladowani".

To fałszywe słowa, a - paradoksalnie - najlepiej udowodnił to sam Kaczyński, maszerując przez Warszawę i głosząc swoje prawdy. Nikt go nie zatrzymywał, nie internował, a media (na czele ze znienawidzonym przez PiS TVN) na żywo relacjonowały każde jego słowo.

Gdyby Polska była taka, jak ją Kaczyński maluje, to wszystko by się po prostu nie miało prawa wydarzyć.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej