Dzięki tym ludziom mamy prawo do dumy z naszej historii. Dlatego zawsze będziemy pamiętać dzień 13 grudnia '81 i jego bohaterów: Zbyszka Bujaka i Władka Frasyniuka, Bogdana Lisa i Bogdana Borusewicza oraz naszych uwięzionych, lecz nieugiętych przywódców: Lecha Wałęsę i Jacka Kuronia, Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka. Będziemy pamiętać o górnikach z kopalni Wujek i o wszystkich pracownikach zakładów, które odpowiedziały wtedy strajkiem na atak na naszą wolność. O ludziach podziemnej "Solidarności", redaktorach i kolporterach "Tygodnika Mazowsze" i innych podziemnych wydawnictw, o internowanych i uwięzionych, którzy nie skapitulowali w obliczu opresji.

Ale ten dzień to także moment namysłu. Jaka płynie lekcja z tamtej przegranej?

Bowiem 13 grudnia przegraliśmy wszyscy. Siłę argumentów zastąpił argument siły. Nie udało się Polakom i Polsce zdominowanej przez moskiewski reżim i doktrynę Breżniewa znaleźć wyjścia z sytuacji bez wyjścia. Udało się to dopiero w 1989 r. Dlatego dziś Polska jest wolna, demokratyczna i niepodległa.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej