Biskup Tadeusz Pieronek nazwał "wielkim skandalem" obecność biskupów w komitecie honorowym marszu 13 grudnia organizowanym przez partię PiS. Dodałbym jeszcze, że to jest poplątanie z pomieszaniem. Zadania duchownych i przywódców partii różnią się zarówno co do celów, jak i co do metod. Kościół wyraźnie określa swoje cele religijne i duchowe wypływające z Ewangelii i mówi, że do ich realizacji potrzeba w świecie współczesnym dystansu i separacji od świata polityki, zarówno uprawianej przez partie, jak i przez władze państwowe.

Denerwujące jest podkreślanie, że biskupi oraz duchowni katoliccy mają swoje prawa obywatelskie i swoje poglądy polityczne. Tak, ale od Soboru Watykańskiego II obowiązuje zasada wyrzeczenia się przez duchownych "niektórych formalnie nabytych praw", czyli zasada dobrowolnego zrezygnowania przez księży i biskupów z czynnego uczestnictwa w działalności partii i nieprzyjmowania urzędów państwowych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej