Nadawanie sobie znaczenia, nadzwyczajności nawet jakiejś, poprzez mianowanie się na ofiarę wrogich sił, to znany w psychologii mechanizm obronny osobowości narcystycznej.

Hofman, jeszcze zanim się przeleciał (z kolegami Mariuszem Antonim Kamińskim, Adamem Rogackim i z żonami), był przekonany o swojej wyjątkowości. "Nie ma w Polsce drugiego tak mocno sprawdzonego polityka jak ja" - obwieszczał wszem i wobec przed rokiem.

Teraz się w tym przekonaniu umocnił.

- Wrobiono nas - oświadcza w wywiadzie dla tygodnika "wSieci". - Cała ta operacja przeciwko nam była precyzyjnie zaplanowana, była próbą uderzenia w splot słoneczny PiS. Nie jest tajemnicą, że ja i koledzy to duża część sztabu wyborczego kampanii wyborczych, że byliśmy blisko prezesa, że zbiegało się u nas sporo nitek, że twardo walczyliśmy.

Czyli skoro Hofmana wrobiono, musi być kimś niezwykłym. Skoro ktoś przeciwko niemu spiskuje, to znaczy, że to, co robi, jest wyjątkowe.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej