Na różnych filmikach można było zaobserwować, jak ojciec daje podchodzącym do niego książki z "naszym" papieżem na okładce, a za to dostaje koperty. Niektórzy uczestnicy imprezy chcieli całować ojca dyrektora w rękę, ale ten zręcznie się wywijał. Przekazywanie kopert odbywało się błyskawicznie. Rzadko się zdarzało, żeby ktoś mógł pogadać dłużej. Były tylko książka - koperta, książka - koperta, książka - koperta...

Prezes Kaczyński, trzymając się za ręce ze swoimi kolegami, kiwał się, śpiewał pieśni religijne i widać było, że wszyscy są wniebowzięci.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej