Nie ogląda się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2006 r., zgodnie z którym istotne zmiany w kodeksie wyborczym powinny być wprowadzane sześć miesięcy przed wyborami. Na ten argument prezes PiS ma kontrargument: "Zmiany są techniczne, to wprowadzenie przezroczystych urn wyborczych i kamery we wszystkich komisjach obwodowych". Ale przecież nie o zmiany techniczne prezesowi chodzi. On chce trąbić o fałszerstwach w roku wyborczym. To będzie lejtmotyw jego kampanii.

Ale to nie koniec.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej