Publicysta i polityk może powiedzieć wszystko, co chce: bo mu się tak wydaje. I sprawdzanie faktów wydaje się wtedy czynnością zbędną. Aby uzasadnić swoje słabe wyniki w wyborach do sejmików, PiS i SLD zakwestionowało oficjalny rezultat wyborów do nich.

I przyszedł ten moment, w którym trzeba powiedzieć: sprawdzam. Każdy może złożyć protest wyborczy i przedstawić dowody na to, że w danym okręgu głosy źle policzono albo stało się coś niedopuszczalnego, co miało wpływ na wynik wyborów.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej