Po przegranych wyborach poparł Jarosława Kaczyńskiego, który żądał powtórnego głosowania, i podobnie jak lider PiS nie wierzył w uczciwość demokracji w Polsce. Chciał skrócenia kadencji samorządów jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników. Teraz pan Miller wycofuje się z tego rakiem.

Dzięki podaniu ręki Kaczyńskiemu stał się ulubieńcem prawicowych mediów.

Miller do prawicowego portalu wPolityce.pl zalinkował: "Prezydent Komorowski w 2007 r. domagał się misji OBWE w Polsce i mówił o dyktatorach".

Siała baba mak,

nie wiedziała jak,

a dziad wiedział,

nie powiedział,

a to było tak:


W 2007 r. obserwatorzy OBWE chcieli przyjechać na wybory. Rzecznik MSZ, którego szefową była Anna Fotyga, powiedział dziennikarzom: "Nota z odmową wkrótce zostanie wysłana do OBWE. Jesteśmy zaskoczeni jej prośbą o przyjęcie obserwatorów. Polska ma utrwaloną demokrację i nie widzimy powodu, by nasze wybory były monitorowane".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej