Przypomnijmy, że 13 grudnia 1981 r. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego zamknęła tysiące ludzi w więzieniach i obozach internowania, a przeciwko protestującym rzuciła armię i ZOMO z zadaniem brutalnego rozprawienia się ze społecznym oporem. Analogia jest oczywista - 33 lata po grudniowym dramacie junta jeszcze raz sięgnęła po te same metody. Rzuciła przeciw narodowi polskiemu elektorat z zadaniem niegłosowania na partię Jarosława Kaczyńskiego.

I dziś elektorat melduje: "Zadanie wykonane!".

Zapowiadane na grudzień obchody klęski PiS w wyborach samorządowych każą jednak zapytać: a co z klęskami w pozostałych wyborach? Wszak one też domagają się godnego uczczenia.

Warto je powiązać z innymi tragicznymi datami, w które obfituje polska historia. Przegraną partii Jarosława Kaczyńskiego w wyborach parlamentarnych można np. upamiętnić marszem w rocznicę rzezi Pragi, a klęskę w wyborach prezydenckich - wiecem w dniu egzekucji przywódców powstania styczniowego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej