Marek Siemek należy do grona najwybitniejszych powojennych filozofów: uczeń Bronisława Baczki, kontynuator tradycji Warszawskiej Szkoły Historyków Idei, polski heglista, autor wielu przełomowych prac i książek. Był doktorem honorowym uniwersytetu w Bonn, mistrzem dla wielu dzisiejszych filozofów, wychował całe pokolenie opozycjonistów.

PZPR? Owszem, należał. Podobnie jak Leszek Kołakowski, Zygmunt Bauman czy bardzo wielu dzisiejszych "nawróconych" patriotów (a z pewnością ich ojców).

O zbezczeszczeniu grobu profesora piszę ze zgrozą i smutkiem, ale również po to, by zwrócić uwagę na szersze zjawisko.

PRL staje się w naszej pamięci przestrzenią tabu, białą plamą i zarazem przedmiotem prania mózgu. Nie wiem, czy przyczynia się do tego edukacja szkolna, media czy politycy, ale PRL w wyobrażeniach dzisiejszych młodych ludzi (nie tylko narodowców) to stalinizm ciągnący się przez czterdzieści lat.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej