Było to jak scena z kiepskiego filmu gangsterskiego: bardzo przepraszam, pan Al Capone nie groził mi pistoletem, pomyliło mi się.

Sprostowania...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.