Trybunał Konstytucyjny słusznie wytknął sędziom, że zbyt mechanicznie stosują prawo, że powinni zbadać okoliczności. Ale badanie okoliczności trwa. A przecież w sądach ma być szybciej. Tego się domaga opinia publiczna, po to wprowadzono prawo, które pozwala osądzić człowieka pod jego nieobecność - jeśli dwa razy wysłano do niego wezwanie na rozprawę i nie przyszedł.

Tylko jeden nie przyjdzie, bo nie chce, a drugi naprawdę się nie dowie. Albo nie zrozumie, o co chodzi. Tak było z pewną chorą na demencję staruszką, także skazaną za drobną sklepową "kradzież" (pewnie nie zapłaciła, bo jej się coś pokręciło).
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej